Jeszcze 10-15 lat temu biznesowym centrum Polski była Warszawa i długo, długo nic. Na przestrzeni ostatnich lat, sytuacja uległa zmianie – mimo, że Warszawa nadal przyciąga kluczowy biznes, przepaść pomiędzy stolicą a innymi dużymi polskimi miastami znacznie zmniejszyła się. Okazuje się, że biorąc pod uwagę część stanowisk pracy, wynagrodzenie w Warszawie jest tylko nieznacznie wyższe niż w Krakowie, Gdańsku czy Poznaniu. Jak do tego doszło oraz jak prezentuje się aktualny warszawski rynek pracy, opowiada w rozmowie z WARSAW DAILY, Artur Skiba, prezes Antal, międzynarodowej agencji rekrutującej specjalistów i menedżerów.
WARSAW DAILY: Wiele osób spoza Warszawy myśli, że stolica jest zawodowym edenem, tzn., że jej mieszkańcy mogą przebierać w intratnych ofertach pracy. Jak to wygląda w rzeczywistości?
Artur Skiba: Większe miasta, takie jak Warszawa, oferują więcej możliwości. Kluczowe jest, czy poszukujący pracy potrafią je wykorzystać. Z pewnością liczba dostępnych opcji jest większa niż w mniejszych miejscowościach. Rynek pracy w stolicy jest wciąż najatrakcyjniejszy w Polsce. Warto zauważyć, że różnica między Warszawą a innymi dużymi miastami, jak Wrocław, Poznań czy Kraków, która 15 lat temu była ogromna, obecnie jest znacznie mniejsza. Sukcesem polskiej gospodarki jest fakt, że nie poszliśmy śladami Francji, gdzie Paryż dominuje nad resztą kraju, lecz bardziej wzorowaliśmy się na Niemczech, gdzie poza Berlinem istnieją inne atrakcyjne zawodowo miasta, takie jak Hamburg czy Dortmund.
Obiło mi się o uszy, że Rzeszów również rozwija się biznesowo?
Tak, to prawda. Rzeszów rozwija się dynamicznie, a ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu, Lublin również rozwija się bardzo obiecująco w ciągu ostatnich dwóch lat. Dzięki nowym połączeniom kolejowym można teraz przemieścić się z Warszawy do Lublina w niecałe 2 godziny.
A w czym nadal góruje Warszawa nad innymi miastami?
Warszawa jako kluczowe centrum biznesowe w Europie Środkowo-Wschodniej cieszy się uznaniem przedstawicieli biznesu, co potwierdza ocena 7,4/10 dla potencjału zatrudniania specjalistów i menedżerów w mieście. Wynika tak z badania Antal oraz Cushman & Wakefield “Business Environment Assessment Study (BEAS)”. Stolica zdecydowanie stanowi miejsce, gdzie potencjał zatrudnienia kadry jest jednym z najwyższych w tej części Europy. Na pytanie w jakich obszarach pracodawcy w Warszawie planują zatrudniać, na prowadzenie wysuwają się działy sprzedaży oraz branża IT. Dane z rynku nieruchomości jednoznacznie dowodzą, że stolica utrzymuje niezagrożoną pozycję lidera pod względem potencjału inwestycyjnego, skutecznie rywalizując z pozostałymi miastami objętymi badaniem. Dodatkowo, dominuje w sektorze finansowym, gdzie banki i firmy ubezpieczeniowe inwestują i tworzą miejsca pracy. To dzięki nim centra usług finansowych i wspólnych rozwinęły się także w Krakowie czy Wrocławiu.
Mówi się, że oczekiwania pracodawców i pracowników się rozmijają.
Rynek pracy podlega cyklom. Przez pewien czas mamy „rynek kandydata”, kiedy to jest więcej ofert pracy niż dobrych kandydatów, co pozwala pracownikom na większą selektywność. Następnie przychodzi okres, kiedy gospodarka słabnie, a ofert pracy jest mniej niż potencjalnych pracowników – wtedy mówimy o „rynku pracodawcy”.
Czyli wtedy to pracodawca bierze udział w castingu.
Dokładnie tak.
Na jakim etapie jesteśmy obecnie?
Obecnie jesteśmy po okresie silnego „rynku pracownika”. Lata 2021-2022 oraz niemal cały 2023 rok należały do pracownika. W zeszłym roku jednak zaczęło się to zmieniać. Nie można powiedzieć, że mamy teraz „rynek pracodawcy”, ale obserwujemy pewną równowagę. W sektorze IT rynek pracownika był bardzo silny, co prowadziło do pewnych ekstremalnych sytuacji. Obecne pogorszenie koniunktury dla pracowników IT może być korzystne, ponieważ zrównoważyło to dynamiczny wzrost płac i stabilizuje rynek.
Co jeszcze wpłynęło na rynek pracy?
Na rynek pracy wpłynęły również zewnętrzne czynniki, takie jak rozwój sztucznej inteligencji. Choć obecnie nie odczuwamy jej pełnego wpływu, AI zacznie zastępować najprostsze prace. Dodatkowo, masowe zwolnienia w globalnych firmach IT w USA skłoniły pracowników do przedefiniowania swoich oczekiwań. Wszystkie te aspekty spowodowały opanowanie dynamicznego wzrostu płac.
Czy wynagrodzenia jeszcze drgną?
Wynagrodzenia będą rosły, ale nie w takim tempie jak dotychczas. Pracodawcy nie wytrzymaliby dynamicznego podnoszenia się wynagrodzeń. Średnie zarobki wzrosły dwukrotnie w ciągu ostatnich pięciu lat.
Jak wygląda sytuacja w Warszawie pod względem dynamiki rozwoju rynku pracy?
Warszawa zyskuje na znaczeniu w skali europejskiej. Na początku 2024 roku, jako Antal, przygotowaliśmy raport dotyczący fintechów, pt. “Branża fintech w Warszawie”, z którego wynika, że stolica przyciąga tego typu inwestycje, konkurując z takimi miastami jak Frankfurt czy Londyn. W mieście mamy doskonałych ekspertów z zakresu technologii i finansów, co przyciąga bardziej zaawansowane inwestycje, napędzając gospodarkę i rynek pracy.
A czy Fintech to głównie szansa dla osób wykształconych w kierunku finansów i technologii, czy inni też mogą skorzystać z tej możliwości?
Takie centra są przede wszystkim tworzone z myślą o specjalistach w tych dziedzinach, ale generują również zatrudnienie dla osób bez doświadczenia, oferując im możliwość nauki od bardziej doświadczonych kolegów. Warszawa stanie się ośrodkiem nowej, popularnej gałęzi przemysłu i wychowa kolejne pokolenie ekspertów.
Słyszałam ostatnio, i to minimum z dwóch źródeł, że Polska traci na konkurencyjności i dużo firm przenosi się, bądź zastanawia się, nad przeniesieniem do Indii, gdzie koszty zatrudnienia są zdecydowanie niższe.
Mamy doświadczenie w takich sytuacjach. Inwestorzy i korporacje często zwracają uwagę na koszty, ale ci, którzy próbowali przenieść polskie procesy do Indii, często szybko wracają do kraju ze względu na znaczną różnicę w jakości pracy. Przepaść między Polską a Indiami jest ogromna, zarówno pod względem kompetencji, jak i kultury pracy.
Z czego konkretnie wynikają te różnice?
To kwestia ogólnej kultury pracy. Współpraca z Hindusami może być dużym zaskoczeniem dla Europejczyków. Hindusi często nie biorą odpowiedzialności za swoje słowa i obietnice. Jednak pewne proste procesy mogą być przez nich skutecznie realizowane, szczególnie przy wsparciu sztucznej inteligencji. Polska powinna skupić się na bardziej zaawansowanych procesach, ponieważ tutaj Indie nie są konkurencją.
Aż tak dobrze wypadamy na tle innych krajów?
Wyróżniamy się i jesteśmy za to doceniani przez międzynarodowe korporacje. Wypadamy dużo lepiej nie tylko od Hindusów, ale też większości krajów europejskich. Porównując nas do naszych sąsiadów, czyli Czechów lub Węgrów, to proaktywność polskich pracowników jest zdecydowanie większa. Sam odpowiadam za biznes w Czechach i na Węgrzech, więc widzę z czym się tam zmagam w porównaniu do Polski. Towarzyszy nam postawa „zróbmy to”, natomiast u naszych sąsiadów jest podejście „zastanówmy się, dlaczego tego nie da się zrobić”.
A czy ta proaktywność polskiego pracownika nie przekłada się na pracoholizm, brak równowagi pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym?
Wszystko zależy od pokolenia. Sukces jest dobry, gdy umiemy i możemy cieszyć się z niego. Natomiast im młodsze pokolenia, tym bardziej myślą o sobie, o równowadze w życiu prywatnym i zawodowym. I to w dużej mierze jest słuszne podejście – czas na rodzinę, hobby. Ci młodsi ludzie weszli na rynek pracy w momencie, gdy był on bardzo rozgrzany, było sporo ofert i ta sytuacja lekko ich rozpieściła. Jest ryzyko, że gdyby rynek bardzo się pogorszył to przeżyliby szok. Nie zakładam jednak aż tak drastycznej sytuacji, bo nawet gdyby rynek pracy osłabił się, skurczył, demografia powoduje, że i tak tych pracowników mamy coraz mniej. Tym samym raczej nie dojdzie do sytuacji, gdy będziemy mieli rynek pracodawcy, chyba że zaczną do nas przyjeżdżać, na szeroką skalę, eksperci z innych państw. Już teraz obserwujemy w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy nawet Lublinie, wielu ludzi obcych narodowości, którzy zamieszkali w tych miastach na stałe.
Czy w Warszawie zarabia się więcej niż w innych polskich miastach?
Różnica w zarobkach między Warszawą a innymi dużymi miastami znacznie się zmniejszyła, jednak w niektórych sektorach nadal jest ona widoczna. Przykładowo, w branży produkcyjnej, porównując zarobki specjalistów i menedżerów w Warszawie, Krakowie, Wrocławie, Poznaniu i Gdańsku, różnice są niewielkie, wahają się w granicach 2-4 tys. złotych brutto. Natomiast w tych samych miastach, w SSC, czy w IT różnice są już większe, od 3 do 6 tys. zł brutto.
Czy koszty życia w Warszawie nie są zbyt wysokie w porównaniu do zarobków?
Koszty życia w Warszawie są wysokie, ale nie jest to unikalne dla stolicy. Wrocław, Kraków czy Gdańsk również mają wysokie ceny mieszkań. Praca zdalna sprawiła, że ludzie mogą mieszkać poza miastem i dojeżdżać do biura sporadycznie, co daje możliwość zamieszkania w większych domach w otoczeniu przyrody. Wszystko zależy od etapu życia, na którym się znajdujemy.
Przedstawiciele jakich branż mają najlepsze warunki pracy w Warszawie?
Warszawa jest mekką dla prawników, ponieważ to tu jest największe zapotrzebowanie na ich usługi. W stolicy znajduje się najwięcej central dużych firm, co tworzy wiele stanowisk prawniczych, zarządczych, finansowych, administracyjnych i HR-owych. Warszawa oferuje również największe możliwości dla menedżerów wyższego szczebla.
W jakich branżach jest obecnie największe zapotrzebowanie na pracowników?
Największe zapotrzebowanie dotyczy pracowników niższego szczebla, takich jak kierowcy, kasjerzy i rzemieślnicy. Dużo tych stanowisk jest obsadzanych przez Ukraińców, co jest niezbędne dla polskiego rynku pracy.
Chyba doświadczamy tego, co od dawna kraje zachodnie, czyli najmniej prestiżowe prace, szczególnie te fizyczne, wykonywane są przez emigrantów?
Tak, obecnie mamy podobną sytuację w Polsce. Z perspektywy gospodarki, obecność emigrantów ma więcej zalet niż wad, choć może powodować pewne napięcia społeczne. Na szczęście, Warszawa jest przykładem dobrej koegzystencji między mieszkańcami polskiego pochodzenia a obywatelami Ukrainy.
Swego czasu Polskę zdominowała moda na studia, zdobycie tytułu magistra, albo chociaż licencjata i w ten sposób, przez lata, doszło do nadprodukcji „magistrów”. Finał taki, że często osoby z dyplomem pracują za stawki poniżej średniej krajowej, a koleżanka fryzjerka po zawodówce ma swój biznes i zarabia dobre pieniądze. Czy te przykłady i podobne, których nie jest wcale mało, nie powodują, że młodsze pokolenia rezygnują ze studiów i ukierunkowują się na zdobycie tzw. fachu?
Rzeczywiście, obserwujemy zmiany w tym zakresie. Jeszcze niedawno studia były przepustką do awansu społecznego, zwłaszcza dla ludzi z mniejszych miejscowości. Obecnie młodsze pokolenia częściej wybierają bardziej praktyczne ścieżki kariery, które nie zawsze wymagają wyższego wykształcenia.
Spada liczba liczba młodych ludzi zainteresowana pracą w międzynarodowych korporacjach a tzw. „Wielka czwórka” nie robi na „młodzieży” większego wrażenia. Od lat, gdy przejeżdżało się wieczorem obok tych firm, widziało się zapalone światła, sugerujące, że pracownicy siedzą po godzinach pracy. Trochę nie dziwne, że młody człowiek pomyślał sobie: „ja dziękuję za taką pracę; wolę w tym czasie spędzić czas z przyjaciółmi na schodkach nad Wisłą”.
Tak, ten trend jest bardzo wyraźny. Praca w dużych, rozpoznawalnych firmach była kiedyś prestiżem, teraz jednak firmy te mają problem z rekrutacją młodszych pokoleń, które wolą bardziej elastyczne i innowacyjne miejsca pracy. Teraz duże firmy, korporacje, muszą mieć status Apple albo Google’a, żeby ludzie chcieli dla nich pracować. A poza tym pracownicy nie poszukują dużych firm tylko takich, w których jest elastyczność, możliwość realizacji swoich pomysłów i zachowania właśnie work& life balance. Praca w korporacji ma swoje wady i zalety. Jednak pomimo wad, uważam, że jest to idealna ścieżka rozwoju osobistego dla ambitnego człowieka. Prowadzenie własnej działalności, z pominięciem etapu pracy w korporacji, może być trudne, bo korporacja jednak daje ten sznyt pewnych standardów, uczy tego, czego sami potem możemy oczekiwać od innych. Taka praca to trochę jak szkoła, tyle że polski system edukacji jest zupełnie niepraktyczny i cały czas ładuje w studentów niepotrzebną ilość teorii zamiast pracy na casea’ch, nauki biznesu opartej o doświadczenia innych firm. Oczywiście samo pojęcie „korporacja” jest dość szerokie, bo często ciężko określić, która firma jest już korporacją, a która nie.
Pamiętam rozmowę z koleżanką, która jest menedżerem w branży Public Relations i rekrutując osoby na stanowisko juniorskie, oczekiwały one wynagrodzenia na poziomie menedżera, czyli ok. 8 tysięcy netto. Dlaczego młodzi ludzie zawyżają wynagrodzenia?
Młodzi ludzie, aktualne Z-ki, są bardziej odważni w wyrażaniu swoich oczekiwań finansowych. To element pewnej gry negocjacyjnej pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. Przykład, który Pani podała, obrazuje ten „trend”. Oczywiście w PR-ze nie ma takich sytuacji, że ludzie bez doświadczenia dostaną 8 tysięcy netto, co daje 12 brutto. Oczywiście jeżeli ktoś jest pewny siebie, może spróbować wynegocjować wyższe wynagrodzenie, jednak pytanie jak podejdzie do tego pracodawca – czy nie odrzuci z miejsca takiego kandydata.
Jak mądrze zaplanować swoją karierę zawodową jako absolwent studiów?
Warto najpierw przeanalizować swoje umiejętności i zainteresowania oraz zbadać trendy na rynku pracy. Budować sieć kontaktów poprzez aktywne uczestnictwo w branżowych wydarzeniach i platformach takich jak LinkedIn. Kontynuować edukację poprzez dodatkowe kursy i certyfikaty, a także zdobywać praktyczne doświadczenie zawodowe poprzez staże i projekty. Najważniejsze jest znaleźć miejsce, gdzie można się jak najwięcej nauczyć. Nawet jeśli oznacza to niższe wynagrodzenie na początku, warto zainwestować w rozwój i naukę od doświadczonych ludzi. Ukierunkowanie wyłącznie na wysokie zarobki na początku kariery może nie być najlepszym rozwiązaniem. Dobry start zawodowy stanowi fundament dalszej kariery.
Rozmawiała: Kinga Walczyk
