Adam Kotecki, warszawski społecznik, od lat angażuje się w pomoc potrzebującym. W każdym miesiącu przygotowuje 60 kanapek, które zawozi na Dworzec Centralny, gdzie czekają na niego osoby bezdomne. Zachęca mieszkańców stolicy do przyłączenia się do akcji, propagując pomoc potrzebującym w mediach społecznościowych.

Pierwsza partia kanapek przygotowanych przez pana Adama trafiła do osób bezdomnych w lutym 2021 roku. Od tego czasu w każdy drugi poniedziałek miesiąca zawozi na Dworzec Centralny 60 kanapek.

- Mój dyżur to drugi poniedziałek miesiąca, kiedy to robię w domu kanapki i przywożę je na parking przy ulicy Apenińskiej, skąd jadą na Dworzec Centralny - mówi społecznik w rozmowie z WARSAW DAILY.

Adam Kotecki mieszka na Bemowie, gdzie kilka lat temu padła propozycja wsparcia Fundacji Daj Herbatę https://dajherbate.org, oferującej kompleksową pomoc osobom bezdomnym. Jedną z form pomocy jest tzw. wydawka na dworcu, czyli wydawanie gorącej herbaty i posiłków przed Dworcem Centralnym.

„Niezmiennie od kilkunastu lat jesteśmy z naszą wydawką w każdy poniedziałek wieczorem. Bez względu na porę roku, pogodę czy okoliczności. Na przestrzeni lat nasza wydawka zmieniła się i powiększyła. Początkowo wydawaliśmy kilkadziesiąt misek zupy. Teraz każdorazowo karmimy kilkaset osób (często ok. 500), a oprócz gorącego posiłku mamy też kawę, herbatę i małe paczuszki na wynos, które dają nam pewność, że nasi beneficjenci następnego dnia nie będą głodni. Do paczuszek wkładamy kanapki z serem, owoce, i jeśli mamy to też słodycze i konserwy. Pomagamy nie tylko osobom w kryzysie bezdomności. Na dworcu opdwiedzają nas też osoby zagrożone kryzysem, seniorzy, którzy nie radzą sobie z problemami dnia codziennego, osoby w trudnej sytuacji życiowej. Wszystkie osoby biorące udział w wydawce na dworcu robią to w ramach wolontariatu” - czytamy w opisie Fundacji Daj Herbatę.

Pan Adam aktywnie propaguje pomoc osobom bezdomnym i zachęca mieszkańców Warszawy do przyłączenia się do 'wydawki’, ponieważ - jak twierdzi - brakuje rąk do pracy.

- W tym roku zostałem sam. Propagowałem akcję na portalach społecznościowych i zgłosiła się wolontariuszka z Żoliborza, Ania Dąbrowska, która pomaga mi w dowożeniu kanapek. Zależało mi na tym, żeby przyłączyło się więcej wolontariuszy, ponieważ w wakacje zamyka się większość miejsc pomocowych, czyli na dworzec przychodzi wtedy więcej osób niż w pozostałe miesiące - tłumaczy pan Adam.

W każdy drugi poniedziałek miesiąca już o 6:30 robi zakupy w sklepie przy Górczewskiej. Za każdym razem kupuje 60 świeżych bułek. Następnie przygotowuje swój „warsztat”, czyli duży stół, na którym robi kanapki.

- Przygotowuję kanapki trzywarstwowe, smarowane "Delmą", z kiełbasą szynkową, ogórkiem, serem, dwoma plasterkami jajka, pasztetem i zieloną sałatą - opowiada pan Adam.

Przyznaje, że wolontariat wiąże się z pewnymi kłopotami prawnymi, ponieważ Sanepid wymaga, żeby żywność była transportowana w lodówce, natomiast wolontariusz przewozi zazwyczaj pudełka z kanapkami środkami komunikacji publicznej. Warto jednak dodać, że pomoc pana Adama wykracza poza robienie kanapek dla bezdomnych – produkuje on także świece okopowe i kupuje środki medyczne, które są następnie przekazywane Ukrainie.

- Polacy często mają "słomiany zapał", czyli pomagają na początku a potem ta pomoc staje się dla nich nudna. Ja pomagam cały czas - wyjaśnia pan Adam.

Osoby zainteresowane przyłączeniem się do wolontariatu, bądź inną formą pomocy, mogą kontaktować się bezpośrednio z panem Adamem lub Fundacją Daj Herbatę.