Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze opublikowało wpis, w którym podejmuje temat kandydowania Rafała Trzaskowskiego na prezydenta Polski oraz nazywając Warszawę „miastem-zakładnikiem” kampanii prezydenckiej. Stowarzyszenie upatruje zagrożeń w postaci nieobecności – na czas kampanii prezydenckiej–Trzaskowskiego w Warszawie, co ma wpłynąć na paraliż decyzyjny i odwlekanie wszystkich ważniejszych kwestii na "po wyborach".

Miasto Jest Nasze podejrzewa, że decyzje Rafała Trzaskowskiego dotyczące Warszawy będą rozpatrywane w kontekście kampanii wyborczej i ryzyka straty wizerunkowej w oczach całego kraju, co może wpływać niekorzystnie na funkcjonowanie miasta.

"Przykład takiej sprawy? Mamy obawy, że los uchwały ograniczającej nocną sprzedaż alkoholu także został właśnie odłożony na po wyborach, bo temat wywołuje histerię po stronie Konfederacji, której elektorat może zdecydować w drugiej turze" - argumentuje Miasto Jest Nasze.

Stowarzyszenie zaznacza także, że kampania wyborcza będzie wiązała się z częstymi wyjazdami prezydenta Warszawy, co może mieć wpływ na odciągnięcie warszawskich spraw na dalszy plan.

"Przez najbliższe pół roku prezydent Warszawy będzie w stolicy po prostu gościem objeżdżając cały kraj - powiat po powiecie. Czy myślicie, że w takich warunkach da się rządzić?" - pyta retorycznie stowarzyszenie.

Przewiduje, że paraliż decyzyjny może potrwać nawet do końca przyszłego roku. 

"Czeka nas paraliż decyzyjny i odwlekanie wszystkich ważniejszych kwestii na po wyborach. Urzędnicy zresztą podświadomie będą czuli, że to nie jest dobry moment na przedstawianie czegokolwiek i wstrzymają się z prezentowaniem nowych projektów. Jeśli Rafał Trzaskowski wygra, to w praktyce paraliż potrwa do końca roku, bo czekają nas przedterminowe wybory na prezydenta miasta" - informuje stowarzyszenie.